cypisek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

Dwóch małych…

Brak komentarzy

chłopców, czyli recepta na to, jak nie wypić kawy z koleżanką. Jak spotykałyśmy się parę miesiecy temu to dwa tobołki mało lub średnio ruchliwe leżały na tapczanie / siedziały na ziemi. Traz wygląda to tak. Idziemy na spacer. W połowie, któryś już nie chce być w wózku. jak mój misiu to póki co na ręce. Wczoraj był to drugi Misiu – będzie szedł sam. Kierunek mamy nigdy nie pokrywa się z kierunkiem syna. Walczymy. Spacer kończy się, że dziecko przyniesione jest pod pachą. Potem ja stawiam wodę na kawę, a M. próbuje dopilnować obydwu, haha. Robimy kawę, kroję ciasto, stawiam na stole. Maluchy zajmują strategiczne pozycje i jakiś czas wyjadają nam jabłka i kawałki szarlotki. Potem chyba dochodzą do wniosku, że koniec i chcą posprzątać filiżanki. Stoją zawsze z dwóch stron stołu, wiec rozpaczliwie przesuwamy zastawę, próbując oddalic od paluszków…
A jednak i wypiłyśmy, i zjadłyśmy. Przystosowanie Matek do środowiska i sytuacji jest ogromne.

Ale była zabawa

Brak komentarzy

_546261_n.jpg

Zabawa była naprawdę swietna. czym można tak zachwycić dziecko? W przypadku naszego wystarczy dać mu bułeczkę z szynką.
Scenka z niedzieli – znajomi przyjechali z dwulatką. Poprosili o chlebek, że by coś zjadła. Mama dwulatki zrobiłą kanapeczkę. Dziewczynka spojrzała i oodaliła się.Ciocia chodź. Poszłyśmy zwiedzać kuchnię. Maluch natomiast popędził w stronę kanapki Ja, ja, wybierz mnie. I zjadł:)

Kiedyś to pewnie musiało nastąpić. Po raz pierwszy Maluch nie chciał pozwolić mi wyjść do pracy. Płacz i utulanie i tak na zmianę i nic nie pomagało. W końcu i tak musiałam wyjść :(. Tylko te, co tez tak musiały wiedzą, co się wtedy myśli.

Praca

Brak komentarzy

Praca i maluch to temat rzeka na blogach. Ja pracuję rzekłabym fanaberyjnie;) tzn. uczę więc nie za dużo czasu spędzam poza domem. Ale mam też inną część, robię ją w domu. A kiedy pracuje w domu młoda matka? Oczywiście jak Maluch pójdzie spać. i choć to mój wybór i bardzo jestem z tego zadowolona, to czasem ciężko tak większość wieczorów coś robić. A jak nie praca zawodowa to domowa.

Maluch wszedł w fazę komunikacji i jest teraz po prostu świetny. Ciągle coś pokazuje i robi miny. Bo komunikacja jest wyłącznie niewerbalna. Mówić nawet sylabkę jakąś to nie.

Wczoraj nie chciał usnąć po południu, godzinę się utulaliśmy i nagle już było jasne czemu. Zwymiotował wszystko co zjadł, bał się bardzo, bo to dłużśzą chwilę trwało. Sprzątanie potem godzinę, ale maluszek na szczęście odzyskał humorek i energię:).

mama?
Oczywiście tego, że jak się chce coś mieć w obu rękach, to na trzymanie się nie ma już czasu. I co z tego, że człowiek leci wtedy do tyłu i się MOŻE POTŁUC ?

Moje dziecko to bardzo ranny ptaszek. Choć pewnie są jeszcze ranniejsze:) Wstaje o 6.30 i radosnym klepaniem lub niecierpliwymi pomrukami daje nam znać, że już czas się bawić. Ewentualnie nie pragnie naszego towarzystwa – bo w tym momencie ma już cel, np. urwanie firanki lub spadniecie z łóżka.

Jestem już znowu w pracy. I w związku z tym znowu mi się przypomniało – myśląc i czekając na dziecko nie wiedziałąm, że można być tak zmęczonym juz o 21.00. Tzn, wcześniej, w wakacje też to miałąm ,ale nie musiałam tworzyć ważnych rzeczy do pracy właśnie o tej porze. Ot życie.


  • RSS