cypisek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

Święta

Brak komentarzy

Fajne były. Msiu aktywnie uczestniczył w pieczeniu i gotowaniu.

Uwielbia działania kuchenne – stawiam wszystko na jego poziomie i razem wrzucamy, wlewamy, rozbijamy i mieszamy. Sczególnie lubi mieszanie. A jak składniki się już połączą i powstanie w miarę jednolita masa, to maluch bije brawo.

Wpadki – ofkors są – ostatnio przy robieniu sałaty ze śmietaną Maluch włożył do niej rączki, a potem posmarował mnie śmietaną. Skojarzyło mu się z kremem. A on DOSKONALE wie, jak się smaruje,`bo o poranku zawsze pędzi za mną do łazienki :).

***

Byliśmy z Misiem na święceniu. Gdy przed przejściem ksiedza podałam mu koszyk, Maluch wyjął chlebek i resztę święcenia spędził spokojnie zajadając :))

Pedagogika

Brak komentarzy

Misiu jak już nie chce jeść, to mówi „nie’ lub… stanowczo odpycha łyżkę. Czasami zawartość się wylewa…

1)Wczoraj odepchnął łyżeczkę z mlekiem i WYLAŁ MI NA SPODNIE. Nie żebym była AŻ TAK przeczulona na punkcie mojego stroju domowego czyli różnych wariantów spodni dresowych i koszulek, ale założyłam, że RACZEJ nie należy rzucać łyżeczkami. I mówię:
- Popatrz wylałeś mamie na spodnie i jest plama.

Misiu przejął się okropnie, bo on chwilowo BARDZO nie lubi jak coś jest brudne. Z brudną rączką od razu leci, a raz się rozpłakał, gdy pobrudził ręce sadzą. Jak coś wyleje się na krzesełko od razu chce ścierkę

[Uprzedzając - ja taka porządna nie jestm :)]

I teraz też – następne 10 minut co chwilę pucował mi portki:).

2) Dziś jak piliśmy kawę Maluch mieszał łyżeczką w garnuszku z mlekiem. I co jakiś czas trochę mleka SIĘ wylewało. I za każdym razem Misiu pędził do kuchni po ścierkę.

I nie szkodzi, że przyniósł ją za pierwszym razem i NIE odniósł. I tak biegał, wracał i wycierał.

Niestety poważnie wątpię, czy to zamiłowanie do porządku mu zostanie na długo. Chyba, że wdał się w Tatę. Bo jeśli w Mamę to raczej kiepsko…

Buty

Brak komentarzy

Misiu dostał nowe butki. Był tak bardzo przejęty, że prawie nie mógł zacząć w nich chodzić, tylko najpierw nieśmiało bardzo dotykał stopą podłogi. Potem oczywiście gonił jak zwykle :)

Potem nastąpił mały dramat – chcieliśmy butki zdjąć. Nic z tego, w obliczu potoku łez zostawiliśmy je do wieczora (bo butki są raczej na zewnątrz niż do domu). Na szczęście stojąc już przy wannie – z wodą, stateczkiem, kaczką z kaczuszkami, chłopkiem z lego, kubeczkami do polewania (3) i gąbkami (2), a także ładnie (jak co wieczór) ustawionymi szamponami, żelami pod prysznic i innymi rzeczami, które Misiu traktuje jak przygotowane przez kochanych rodziców zabawki – Maluch zgodził się zdjąć buty…

***
Nie czepiam się raczej kierowców, którzy czasem dość późno zmieniają pasy ruchu, żeby gdzieś skręcić, bo sama często mam problemy z orientacją. Ale jeśli przy wjeździe na rondo stoi się na LEWYM pasie, a potem skręca się w NAJBLIŻSZY zjazd, to jest to już lekka przesada, nie?


  • RSS