cypisek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

1.00

1 komentarz

Od ponad tygodnia pisałam referat. Szedł jak po grudzie, co akurat nie jest dziwne, bo ja nie cierpię pisać i nigdy temat mi nie leży. Co akurat JEST DZIWNE zważywszy, jaką mam pracę. Ale wczoraj musiałam go już skończyć, żeby koleżanka go przed konferencją przetłumaczyła. I o 1.00 uznałam, że dość, resztę tekstów ewntualnie pzrejrzę i wstawię coś po przetłumaczeniu. Poszliśmy spać.

No i….

O 1.10 Siaju wstał i do 4.00 nie spał :(. Chyba mu było za ciapło (pierwsze grzanie wcozraj), ale w nocy nie byliśmy z Ł. tak inteligentni. I tak się w trójkę męczyliśmy.

Potem o 8.20 męczyliśmy się we dwójkę, bo Maluch mimo wszystko obudził się wyspany (teraz nadrabia):).

***
I jeszcze nocny monolog. Bo NAGLE I NIESPODZIEWANIE całe zdania lecą:

Ciemnio tejaś, jaśno potem bedzie. Potem jaśno bedzie, bedzie.

Środa

1 komentarz

Środa oznacza, że nie trzeba iść do „pjaci”. Siajo prezentuje ostatnio przejawy etyki protestanckiej: osoba opuszcząca dom idzie albo do „Bozi” albo do „pjaci”.

Teraz już toleruje, że wychodzimy, zwłaszcza, gdy to mama wychodzi. Niechętnie, ale jednak przyjmuje, że idę i niedługo wrócę.

***
Dziadek opowiada: I oglądaliśmy tę książeczkę (zwierząta i ich dzieci) i pytam go, co to jest:
-Konik mama
-A to?
-Konik Siajo.
-A tu?
-Tot mama (kot) i tot Siajo.
:))
Siajo zasadniczo przyjmuje, że inne dzieci mają inne mamy, ale widocznie jest to wiedza słabo ukorzeniona. Jak mama to i ja!
ogrd1a.jpg

Potam

Brak komentarzy

- Potam nie ma. Siaju ma – zatroskana mina Syna nie pozostawia wątpliwości, że sprawa jest poważna.

Próbuję odpowiednio zareagować.

- Doszyjemy? Jutro?
- Potem!!! Dać! Dać, szić!!!

Udało się najwyraźniej, możemy spokojnie udać się ubrać piżamkę (pjamka) i położyć się spać.

[Hipopotam nie ma nóg, Siaju ma i trzeba koniecznie braki uzupełnić.]

Zdjęcie

Brak komentarzy

Wreszcie udało się coś wkleić:).
pomoc1b.jpg

Siaju bardzo lubi pomagać. Nosi ze mną pranie, miesza jajka do jajecznicy, szoruje ściereczką. Tu niósł firanę mojej mamy. Firana ma 5 m, więc nieśli oczywiście razem. Wiem, że za jakiś czas mu to minie, na razie rozczula mnie jego zaangażowanie i chęci.

Co

Brak komentarzy

***

- Co to byjo? Co byjo to? – Syn spiewa i prowadzi konwersację sam ze sobą.

***
Pońdzie – trochę mi zajęło załapanie, co ma na myśli. Na szczęście dla niewyspanej matki, dziecko czasem demonstruje.
Spodnie:)

***
- Choć, choć, tu tu – monolog poranny.
Siaju miesza jaja na jajecznicę (z krzesła zdejmuję poduchę, poniżej kafelki, straty włąsne minimalne, dziecko wniebowzięte).
Tekst odnosi się do żółtek. Z nieznanych powodów nie poddają się Siajowej wizji świata i nie chcą się nabić na widelec.

Siusiu!!!!

Brak komentarzy

Odpieluchowywanie (ale słowo) jest trudne. Siaju już w domu i zagrodzie bez, a i pielucha na wyjazd wraca już nawet sucha i widać zyski po stronie świadomość i cena pampersów.

Drugą stroną nie jest to, że nie zawsze wychodzi – to drobiazg. Ani też nie to, że mamie nie zawsze wyjdzie idealnie posadzenie na nocnik lub pilnowanie spodni – to też drobiazg.

Z drugiej strony to jest problem, że siusiu nie jest tylko w ściśle wyselekcjonowanych dogodnych momentach.
– Siusiu! – i tata lub mama wyskakują z łóżka, jak na sprężynie (początkowo wzywał rano, teraz też w nocy),
- Siusiu! – przerywam jedzenie, rozmowę, czytanie, robienie obiadu, cokolwiek,
- Siusiu! – i wylatujemy z kościoła,
- Siusiu! – i matka żąda od ojca zatrzymania samochodu niezależnie od przepisów drogowych (ojciec jest bardziej oporny, uważam, że kompromis nam tu na zdrowie wychodzi),
- Siusiu! – i w procesie zasypiania jest przerwa.

Czasem mam myśl – dać pieluchę i z głowy. Ale Siaju już i z pieluchą woła.

Ale – tak naprawdę strasznie jestem z niego dumna. Ma rok i 9 miesięcy w końcu.
I nie nadużywa tego sposobu ściągania rodziców na ziemię (na razie).
I dziś historyczna noc – rano pielucha była sucha.

Źle

Brak komentarzy

Źle mi chwilowo. Bo u Ł. niespodziewanie taka sytuacja wyskoczyła, że nie wiadomo, czy z fajnej pracy nie zrobi się brak pracy, a on nic innego nie mógł zdecydować. Bo proszę proszę, ale Bardzo Ważna Sprawa nie chce się wydarzyć miło i romatycznie. Raczej trzeba będzie znowu liczyć i planować. Bo w mojej pracy, którą bardzo lubię, mam obawy, że mnie nie chcą. Wiem, że są ważniejsze problemy, wiem, że są tacy, którzy mają dużo gorzej. I trochę mi wstyd, że mi źle. Ale chandra jest. To nic złego prawda?

***

Siaju – rok i 9 miesięcy. Pieluchy w domu likwidujemy. Zostają tylko do spanie i na wyjście. Brawo:).

Spanie

Brak komentarzy

Spanie to zawsze była sprawa dość problematyczna. Tylko jako bardzo mały człowiek Siaju spał dobrze. Potem został skowronkiem. Nakładem dużej dozy desperacji (bo usypianie trwało już godzinę i dłużej) i konsekwencji (tak tak, nie łamię się) i cierpliwości (wchodzenie, głaskanie i tulenie, bo nie uznaję wypłakania się i wołania do padnięcia) nauczyliśmy go zasypiać w łóżeczku, samemu i spokojnie. Ale w nocy przychodzi do nas. I choć utrudnia to sen, to nie mam nic przeciwko. Bo uwielbiam jak posapując zarzuca mi łapki na szyję. I jak trzyma łapkę na policzku (to ulubiony gest przy piciu i zasypianiu). A cała ta myśl stąd, że dziś sen nie chciał przyjść. Z łóżeczka oczywiście nie wychodzimy, ale jak jest bardzo nie tak, to siadam i przysuwam twarz, aby mógł przytulić rączkę. I choć bardzo mi było niewygodnie tak z głową przycisniętą do szczebelków, to siedziałam. Bo w końcu kiedyś, niestety nie za długo, nie będzie mnie aż tak potrzebował. Więc korzystam :)).


  • RSS