cypisek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2007

Siedzę i czekam na kontrolę. Bo chodzi i sprawdza i kiedyś dotrze i do mnie.

Nie żeby mogli się określić na przykład jakby. Żebym wiedziała może kiedy. Lipa.

***
Jedziemy wczoraj do centrum hadlowego. Wujek:
- Kupimy tatusiowi jakiś prezent, co?
Siajo odzywa się z tyłu auta:
-Dobzie. Siajo pozwojił.

No to kupiliśmy.

Bo dziś Ł ma urodzinki :))). Buziaki!!!

????

1 komentarz

Czemu wszyscy chcą wszystko przed Świętami? No, czemu? Zawalona jestem robotą i wciąż ktoś znowu dzwoni i coś jeszcze. W piątek mega kontrola w pracy.

Weekend

4 komentarzy

Granie z małym w piłeczkę, układanie wszystkich możliwych puzzli, kawa, ciasto, lazania naleśnikowa wczoraj i chińszczyzna dziś.

Ofkors lubimy weekendy. I że spokojnie, i że razem:

-Mamusiu nie idziesz dziś pjacy?
-Dziś nie.
-Dziś siobota jeś!

[Na marginesie przygotowywanie wykładów i tekst na konferencję, błee, ale przynajmniej zebranie (znowu!!!, tydzień temu było. I znowu wieczorem) mnie ominie, bo koleżanki ustliły godzinę, gdy ja mam zajęcia i ponieważ wszystkim oprócz mnie pasuje, to zgodzono się, że mnie nie będzie. Ja pójdę na zajęcia i potem już nie wrócę. Bo ofkors one nie skończą tak szybko, skoro zaczną po prawie godzinie moich zajęć :).]

chowanie2.jpg
Spacery nie w ten weekend, bo wieje strasznie, dziś już lepiej, ale wciąż, a Maluch znowu kaszle brzydko.

***
Siukienki nosią syśkie dziefcinki i jedna mamusia.

Pierwszy dzień wiosny uczciliśmy bałwankiem. Dwoma dokładnie. I obrzucaniem się śniegiem. I mokrymi rękawiczkami i kurtką.
wiosna3-1.jpg
Do wczoraj dziadzio witany był dźwięcznym:
Cześć Gipsiu! Potem następowało opukiwanie gipsu.
Wczoraj gips zdjęto. Czekamy na nowy pomysł.
Siajo chce zobaczyć nowego kuzyna. Niestety kuzyn plażuje się w szpitalu pod lampami z okazji żółtaczki. Szybko wypuszczony, szybko wrócił niestety.

klocki.jpg

Kiedyś ogłądałam film o małych dzieciach i mówiono, że takie maluchy nie czują proporcji i nie dziwią ich niedopasowania przedmiotów.
A więc – Bob i Jack piją kawkę w kawiarni.

A poza tym – po dzisiejszym basenie dziecię jako wulkan energii wyszło.
Kelner w restauracji przynosi sztućce, podaje, a Siajo wyciąga rączkę i z wyniosłością cesarza niemalże:
-Pjosie.
Potem bierze menu, otwiera i:
-Bajdzo cietawa tsiążka bajdzo.
[Po kilku minutach przeglądania]
-Juś niecietawa tatusiu…

Potem ponieważ powiedzieliśmy, że farby to już jutro, wziął kredki i (nie pytając nas, co byśmy nie odmówili przypadkiem) schował się za fotel.
rysowanie3.jpg

Coś

5 komentarzy

Wychodząc w środę na zajęcia, w łazience przeciągnęłam ręką po włosach (ja nie używam szczotki ani grzebienia)i coś mi zaszeleściło. Po dogłębnym sprawy zbadaniu się okazało, że to liść, pozostałość dopołudniowej wyprawy do lasu. Wyjęłam. I ten oto sposób pozbawiłam studentów rozrywki.

***
Leżenie z Synkiem na łóżku. Przytulanie:
-Ja obot Ciebie mamusiu
-Siajo lezi z mamusią
.
I kilometrowe rozmowy:
-Tati dziwny tsiężyc tam jeś mamusiu,
-To nie księżyc lampa się odbija.
-Niedobjy tsiężyc?
-Dobry, lampa inna po prostu.
-Jampa dobja, do świecenia.
-Tak świeci :)
-I do patsienia mamusiu. I do otbijania.

No jasne przecież.

[Każdy etap jest rewelacją jak razie]

***
I nowy członek rodziny, Siostra Ł. urodziła rano syna (drugie dziecko, córka będzie miała końcem maja 2 latka), 4370, oj. Gratulujemy.

C.d.

2 komentarzy

Szykan ze stron życia wobec syna ciąg dalszy.
Nie może pokazać jaki dźwięk wydaje konik, bo Siajo ma za małą buzię.

Poranki oznaczają słowotok. Maluch lokuje się u nas i nawija. np.
Mamusiu obróć się w tą stronę. Poziądnie.
Mamusiu jak dobrze, że jesteś w domku.
Mamusiu cio tu maś?
- Rączki
A nie bziusiek psipadkiem?

Przypadkiem nie :)).

Szłam dziś rano w Krakowie mostem Grunwaldzkim i była taka fajna mgła, tylko wieże Wawelu było widać.
Z drugiej strony tylko czubek Jubilata, co jednak zdecydowanie mniej romantyczne było.
Ale mimo wszystko, jak już człowiek musi o 7.30 iść przez Kraków, to widoki niezłe.

tulipfinalny.jpg

Żółte dostałam od uczniów. Z czekoladkami.
Czerwone od męża i syna. Z kartką.
Mąż przebił uczniów. Jakościowo, bo ilościowo nie miał szans.
Powiedziałam mu to. Ucieszył się, a jakże.

Siajo ma teraz fazę na bariery i przeszkody. Babcia Róża w dobranocce gimnastykuje się i zachęca do współudziału. Konkretnie machanie rękami a la drzewo.
Siajo nie mozie, bo ma za kjótkie jąćki.
Następnego ranka zachęcam do tańczenia:
<Siajo nie mozie, bo ma za małe nóśki.
No nie ma szans, życie rzuca mu straszne kłody tak znienacka.

Ja mam fazę na zasypianie. Przy klawiaturze, przy jedzeniu i w pracy. Wyjątkowo niekorzystnie zważywszy na ilość prac, niektórych z etykietką „pilna”.

Praca ma fazę na nieskonkretyzowanie. Drugi tydzień z rzędu nie wiem, czy mam taki jeden przedmiot. A przedmiot wymagający i jak nie mam, to po co się przygotowywać?
Nieskonkretyzowanie nie dotyczy niestety dodawania roboty. Lipa.

Praca Ł. ma fazę na niejasność. Kolumbia będzie, ale daty brak jeszcze. I dobrze.

Pogoda też nie wyjaśnia, co właściwie będzie. Dziś klasyczne przedwiośnie. Chyba widać, że nie jestem jego fanką?

Ale ogólnie wiele lepiej.

Mamusiuuuu tu cioś najisujesz? Cio to będzie mamusiu? Mamusiuuuu, Siajo będzie majował hajbami. Gaziety cieba. Siajo duzi jeś, znajdzie. Siajtusiek mamusiu pjosie.
Widzisz tatusiu, Siajo majował bajwanka. Ooooo… Mamusia majowała bajwanka mamusię, tejaz bajwanka Siaja. Mamusiu, mamusiu???
Mamusiuuuu, Siajo tu cioś ciebie mamusiu.
Tują hajbę? Pońciową mamusiu, Siajo bajdzo jubi.
Siajo cioś prziniesie. Zajaz wjacam mamusiu. Mamusiu, tatuś cioś majuje. Chiba ponciąć mamusiu. Widzisz? Widzisz???
Piłećki, jeście sią piłećki, tam sią majutkie pijećki [
snooker w TV], udało się, nie udało się. Cioną piłećkę tejaś. nie, białą. Oooo, jeś duzia piłećka.

Zapis chwili.

Zrobiło się trochę lepiej, ale modlitwa czy dobre mysli potrzebne. Różne ważne sprawy wciąż otwarte. Ale wierzę, że będzie dobrze.


  • RSS