cypisek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Wróciłam

2 komentarzy

Wrociłam do życia byłam. Poprzedni tydzień był oooookropny. Poniedziałek/wtorek – Kraków, potem w środę Wawa, czyli pobudka o 4.15, powrót wieczorem i w czwartek na 8 (ostatni raz!!!). Piątek już lepszy, w piątek wieczorem też wrócił Ł.
Pogoda lepsza, choć teraz znowu zimniej niestety.
W zasadzie tak trwale lepiej będzie od połowy maja, ale już początek – koleżanka wróciła, a więc koniec zastępstwa.

***
Siajo nie może mieć cienia, ma za mają gjowę – szykan od losu c.d.
***
Franio aktualnie już nie ma (może chwilowo) takich wybuchów buntu dwulatka. teraz jak zrobi źle, to świadomie się ze mną wadzi, że nie przeprosi, że chce cicieć.
Po jedno lub dwukrotnym wyjaśnieniu, co mi się nie podoba, siedze z nim po prostu i czekam.
I nagle pstryczek-elektryczek:
Siajo psiepjasia mamusię.
Przeprasza, ale na pytanie czy już nie będzie, zazwyczaj szczerze mówi, że źnowu mamusiuuuuu.

tulip29kwietnia.jpg

Wiosna

1 komentarz

Chyba w końcu przybyła ;)

wiosnarazem.jpgwiosna.jpg

Tylko jeszcze tak zimno trochę, co u nas niczym dziwnym szczerze mówiąc nie jest.

Ł. w samolocie, ja powinnam dziś jeszcze obrobić dokument. Czekam aż zadzwoni i z tego czekania trudno mi się skoncentrować na pracy.
Wadą pracy w domu, o której jakoś nie mówią jest dziwne uczucie, gdy wieczorem się NIE pracuje :D. Ale do dokumentu i tak się muszę wziąć.

Sezon grillowy otwarty, miło.

Niedziela

2 komentarzy

Mąż wpadł do domu w piątek późno wieczorem (lądował o 19.30 plus dojazd), był w sobotę i wraca dziś do Niemiec. Bu.

Świtkiem

2 komentarzy

Świtkiem w pracy, bo rano byłam u wampirka. Teraz więc śniadanie.

13.36
W przerwie między jednymi czynnościami pracowymi miałam zamiar wykonywać inne. Ale zasypiam na klawiaturze, to nie jest melodia do pisania pism.
Ale same się nie napiszą.
Jeszcze tylko tydzień zastępstwa, potem będzie lepiej.Ale tydzień będzie ciężki:
- bo Ł. wraca w pt wieczorem bardzo, ale w niedzielę po południu leci znów do kraju obok.
-bo mam konferencję w Wawie w środę, co oznacza jazdę o świcie.
- bo w pt muszę potem odrobić to, co by było w środę i jeszcze ciągle jest zastępstwo.
Ale potem będzie weekend. Długi.

Sami

2 komentarzy

Zostalismy sami, bo tata w ościennym kraju, po pracy pije piwko. O, dwa kraje mogą być. No język taki mało przyjazny, zawsze mówię, że ja go nie kochałam nigdy, co dziwi o tyle, że go studiowałam.

Sami – w obecnej sytuacji – nie jest fajnie.
Dziś Misiu wstał 5.30. i nie było z kim się tym podzielić :(.

A jeszcze jutro do pracy znowu. Tej wychodzonej, bo reszta mnie nie opuszczała.

Przynajmniej tekst się zrobił uff.
Następny czeka, ale moze potem będzie przerwa.

Małpki

1 komentarz

Rano była bajeczka. Celem bajeczki było pokazywanie wielkości, więc mała małpka zbierała małe owoce, średnie średnie, a duża małpka duże.

Idziemy przez pola do lasu i nagle Franiowi przypomina się ta właśnie bajeczka. Czemu, tego nikt nie wie, bo naokoło bynajmniej nie palmy. Przypomniało mu się, a więc musi opowiedzieć:

- A mamusiu, mała mapta śbiejała małe owocki.
- Taak
- A śjednia mapta śbiejała śjednie, mamusiu!
- A duża?
- A duża śbiejała ananasta.

Na rozmiarach i tak się zna.

Szczebelki

2 komentarzy

A propos szczebelków. Są wyjęte, ale te do przodu, na zdjęciu widać minimalnie. Ale wyjęliśmy je Franiowi dopiero ok. 3 tygodni temu, z powodów nie-franiowych. Mój Syn bowiem, który ucieka w licznych okolicznościach życiowych, nie robi tego tylko w dwóch przypadkach: z łożeczka (nigdy nie próbował górą) i na ulicy (długi trening). Co do szczebelków, to w końcu wyjęliśmy, co do ulicy ofkors czujni my są, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zmieni opcję. Na razie sam pogania:

- Ś boku, ato jedzie, ato jedzie, śtoimy ś boku.

Jogurcit

3 komentarzy

Czy Jogobella mogłaby nam coś odpalić za reklamę?

13kwietnia1.jpg

Każdy jogurcik jest dobry:
-Siajo jogurcit chce mamusiu!
-Monta mamusiu pjosie!
-Attivię mamusiu bajdzo Siajo pjosi.

Wędruje do lodówki i sam sobie wyjmuje.

A to zdjęcie to:

13kwietnia2.jpg

Mama pracuje (bo się da).
Tekst muszę napisać buuu. z 30 stron. Nie lubię.

- Siaju chodź do nas.
-Nie mogę, jeśtem ziajęty.
- A co robisz?
-Nić

***
Siajo tu siądzie, na mamusi, z talerzem i tromecztą i będzie ogjądał.

Zawsze mnie precyzyjnie informuje – mamusiu podaj mi taleź z tromecztą. No bo w końcu istnieje taka możliwość, że go źle zrozumiem i dam sam talerz.

***
- Siaju, co tatuś robi
- Fit Fit
.
[Tatuś Siaja gwiżdże]

Wolne

2 komentarzy

Wolne niespodziewanie się przedłużyło i to do przyszłego wtorku. Infekcja górnych dróg oddechowych. No okazja mało miła. Zwolnienie z różnych przyczyn niezbędne, taką bardziej oczywistą jest niemożność mówienia jutro ciurkiem 7 h z takim gardłem. Na przykład

Ja rzadko choruję, a jeszcze rzadziej mam zwolnienia (typowe dla mnie jest chorowanie w wolne), więc mam poczucie wagarów…

Rzecz jasna chorowanie z dzieckiem trudno nazwać komfortowym, w święta rodzina starałą się jak mogła, ale jutro wszyscy idą do pracy.

Mam nadzieję, że Maluch się nie zarazi. Tym bardziej, że ja to chyba od niego mam, więc może wirus tak w kółko nie pójdzie?


  • RSS