Obiecane jest ważne, czyż nie? A więc skoro obiecałam
dzieciakom wycieczkę w góry, skoro wybrały cel (Klimczok, przez wyjazd kolejką
na Szyndzielnię), skoro były nastawione entuzjastycznie, skoro wreszcie (po 4
tygodniach, chorobie Frania, Ł., Szymcia, Julci, jelitówce Frania, Szymcia i
mojej) wszyscy wyglądali na zdrowych, to fakt, że tatuś się zepsuł, a dokładnie
zafundował sobie ropę pod zębem, antybiotyk i fatalne samopoczucie, nie mógł
nam przeszkodzić. Poszliśmy, wspięliśmy się i wróciliśmy. Na prośbę Frania
obliczono – zrobiliśmy 7 km. Ja i dzieci. Teraz się tym bezwstydnie chwalę, zbieram
uznanie, że sama, że poszliśmy, że daliśmy radę. Na szlaku też na nas patrzono.
Ale tak naprawdę to z taką ekipą mogę wszędzie. Franio niósł plecak, Julcia
mały plecaczek (z winogronami), Szymcio sam był plecakiem. Pogoda była cudna,
szlak na jego możliwości bardzo niezaludniony, nigdzie kolejek. Nawet rany
(Julcia się wywróciła i stłukła trochę kolano, Franio pojechał na błocie i
odrapał nogę) oraz śnieg zalegający na sporej części szlaku nam w niczym nie przeszkodziły.
Było cudnie. Byłam padnięta, a równocześnie tak świetnie wypoczęta. Miśki,
które oczywista to oczywistość ledwo się do auta już czołgały w domu zaczęły
radośnie hasać po ogrodzie, z rowerem, hulajnogą , piłką.

 

A jeszcze poprzedniego wieczoru szłam spać tak zmęczona, że
POMYLIŁAM dzieci. Julcia przez kilka nocy wpadała w spiralę kaszel – płacz –
większy kaszel – większy płacz – ciągły kaszel, Szymcio też źle spał. No i w
nocy słyszę coś, wdrukowałam sobie, że Julcia i proszę ‘Ale nie płacz, będziesz
gorzej kaszleć, już spokojnie”. A tu nic – tylko płacz coraz większy. Aż Ł. się
zbudził, posłuchał, i mnie obudził: To Szymcio przecież. Ano ano.

Szyndzielnia

Widok w drodze na Kilmczok

Miejsce historyczne, 1,5 roczna Julcia robiłą tu aferę, że chce iść gdzien indzie j niż my – w końcu obrażona poszław  borówki na pienie. Tu na pięnku stoi, ale jak stwierdził Franio: „przecież nie chciałaś mieć pieńka na zdjęciu” (????)

Pod schroniskiem (Magura)

Droga powrotna

I śnieg