cypisek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2012

Wodnie

3 komentarzy

Początek wakacji był piękny i upalny jak dawno nie, więc czym prędzej korzystaliśmy z wody. 4 x basen i raz rzeka, mnóstwo razy nasza ogrodowa biedronka i ekstra bonus, zraszacz na uroczym grillu wielodzietnych, choć okrojonych, bo 2 najstarszych z dziewiątki naszych dzieci było wyjechanych na obóz.

Franio to istna ryba obecnie, śmiga w górę i w dół, nurkuje, staje na rękach, robi fikołki. Juliinka z kółkiem lub rękawkami, ale poczyna sobie też craz śmielej i stała się fanką zjeżdżalni.
Dwa razy byiiśmy rodzinnie, a dwa razy z babcią T. i kuzynostwem.

Nad rzeką oczywiście budowanie tamy, skoki do wody, masaże wodospadem.

Cudownie.

Szym

Brak komentarzy

Szymcio lubi przydreptać do kanapy, na której siedzi Osoba
Aktualnie Wybrana i się do niej dosiąść. Wspina się, obraca, mości krągły
tyłeczek i posapując prostuje pulchne nóżki. Wreszcie wydaje z siebie
westchnienie zadowolenia i wtula się z boku, taka mała puchata kulka.

Niezależnie jaka jest pogoda, zdrowy czy chory, Szymcio
pragnie na pole. Przynosi buty, klepie się po łepetynie, aby nałożyć mu czapkę,
dobiera obuwie dla mnie, wreszcie wyciąga łapkę po klucz do garażu, niesie do z
pietyzmem pod drzwi do tegoż, wręcza osobie dorosłej towarzyszącej i czeka. Gdy
otworzymy drzwi, tupta z sił wszystkich do środka i stara się wywlec swój
rowek. Gdy podstawowa potrzeba – rowerka na polu, czyli sygnału, że Szymcio
jest tu – jest już zaspokojona, maluch zwraca się ku psu. Jeśli pies jest na
wolności, to się od niego ogania. Ale jeśli jest zamknięty, żąda wypuszczenia
Ba.

Skończyliśmy rok szkolno-przedszkolny. Julcinek dostała dyplomie
z angielskiego oraz pochwały pań – w końcu grała w tym roku dwie duże role w
przedstawieniach, w makulaturze zdobyła III miejsce (i natychmiast skarciła nas
za zbyt słaby wynik), w tańcach (o czym napiszę jeszcze) też była zadowolona.
Franciszek skończył I klasę summa cum
wszystkie możliwe laude
. W ostatnich dniach nie nadążałam, co przynosił –
obrazki za wygraną w konkursie na religii, książkę za wygraną w konkursie ekologicznym
na świetlicy, dyplom ze świetlicy, nagroda za Wyprawę po Skarb, a na koniec
dyplom wzorowego ucznia, świadectwo z samymi superlatywami. Rodzice też się
załapali – dostaliśmy list gratulacyjny, że mamy takiego Frania (pani była
szczerze wzruszona, powiedziała, że nie dają go często). Ogólnie Frańcio był
jednym z dwojga celujących dzieci w klasach I. Wręczała kwiaty pani swojej i
pani dyr.  i ku zgorszeniu jednej z mam
nie przećwiczyłam z nim żadnego na ten cel tekstu, przypomniałam tylko, że od
klasy. Dał sobie radę. Cały tydzień wręczaliśmy dziękowaliśmy. Pani G. z zajęć
plastycznych bardzo go zapraszała, panie ze świetlicy powiedziały mu, że
świetnie się z nim pracuje (role w dwóch przedstawieniach, a jakże). Ale
najfajniejsze było, że w piątek poszliśmy na mszę przed zakończeniem pieszo, bo
sobie wymyślił, że zbierze i da pani kwiatki polne, kolorowy bukiet. Tak też zrobił
i chociaż bukiet trochę od upału ucierpiał, to Pani była uradowana – Cały Franio, prosto z serca.

My oczywiście byliśmy szczęśliwi i puchliśmy z dumy, chociaż
mi także oczywiście towarzyszyły mieszane uczucia – już po I klasie? A dopiero…

Potem jeszcze dwie rundy na rowerze do przedszkola – pokazać
obu paniom świadectwo oraz za drugim razem zawieźć resztę kwiatów od Lu i ją
odebrać i już już mogliśmy zacząć wakacje. Lody uczczeniowe przełożyliśmy na
niedzielę i padliśmy na moment, by od soboty zacząć zupełnie inny tryb. O czym
będzie oczywiście zaraz zaraz.

 

Ja wiem, że były dawno, ale nie chcę niektórych rzeczy
pogubić, a napisane miałam, tylko wkleić zapominałam.

Niestety świątecznie chorował Franio, więc nie mógł
uczestniczyć w Triduum, ale Julcia była z nami w Wielki Piętek, a wszyscy w
sobotę na święceniu. Każdy miał swój koszyczek, Szymuś nawet tylko raz wywalił
baranka, a tak to żadnych katastrof. W domu natomiast przygotowania były w
pełni. Cały Wielki Post chodzili na Drogę Krzyżową, robili dobre uczynki,
przygotowali piękne dekoracje, potem pomogli nam posprzątać (oczywiście
wychowawcze sprzątanie trwa dużo dłużej, więc żebyśmy nie pozostali z obszarami
szczotką nie tkniętymi, to Ł. dwie nocki zarwał i sprzątnął). No na końcu
wybrali wypieki, zrobiliśmy i  sami pokroili
sałatkę. Normalnie uwielbiam to wszytko, tę wspólną pracę, choć ten rok
obfituje w spory i kłótnie rodzeństwa, ale jednak jednak.

 

A ten wygląd, taki klasyczny totalnie, zachwycił Prabacię Joasię.

10 lat

2 komentarzy

10 lat temu. Tak, złote obrączki, spokojny głos Ł. wypowiadający Wszystkie Wazne Słowa.

Trójka
Dom
Praca.
Doktorat

To wszystko nie byłoby moźliwe, gdyby nie tamten 6 lipca. Też było słonecznie i upalnie. Sukienka wirowała, welon owijał się wokół mnie.
Miłość inna, a wciąz ta sama. Zaufanie. Zrozumienie. Wspólnota.

Rodzina.

My.

Pani Boże dziękuję. Dbaj o nas dale, proszę.


  • RSS