Początek wakacji był piękny i upalny jak dawno nie, więc czym prędzej korzystaliśmy z wody. 4 x basen i raz rzeka, mnóstwo razy nasza ogrodowa biedronka i ekstra bonus, zraszacz na uroczym grillu wielodzietnych, choć okrojonych, bo 2 najstarszych z dziewiątki naszych dzieci było wyjechanych na obóz.

Franio to istna ryba obecnie, śmiga w górę i w dół, nurkuje, staje na rękach, robi fikołki. Juliinka z kółkiem lub rękawkami, ale poczyna sobie też craz śmielej i stała się fanką zjeżdżalni.
Dwa razy byiiśmy rodzinnie, a dwa razy z babcią T. i kuzynostwem.

Nad rzeką oczywiście budowanie tamy, skoki do wody, masaże wodospadem.

Cudownie.